Jezioro Hańcza po raz kolejny stało się celem naszego sierpniowego wyjazdu nurkowego. Tym razem nad najgłębsze jezioro w Polsce wybrała się 16-osobowa ekipa Profundal. Przez cztery dni nurkowaliśmy w kilku najbardziej znanych miejscach Hańczy, wykonując łącznie do dziewięciu nurkowań. Były słynne dłubanki, księżycówka, nurkowania nocne, głębokości 40 i 45 metrów, a także nurkowanie na 50 metrów. Nie zabrakło również dobrej atmosfery, wspólnych posiłków, mostów w Stańczykach i pogody, która przypomniała nam, że Hańcza potrafi zmienić się w ciągu kilkudziesięciu minut.

Hańcza – sierpniowa tradycja Profundalu
Dla części naszej ekipy był to pierwszy wyjazd nad Hańczę. Dla innych – kolejny powrót do miejsca, które trudno pomylić z jakimkolwiek innym polskim jeziorem.
W tym roku spotkało się nas 16 osób: Jula, Ania, Marzenka, Janusz, Karol, Marcin, Filip, Piotr, Julian, Adam, Kamil, Maciek, Robert, Leon, Adrian i Jacek.
Najwięcej osób przyjechało z Lublina, ale ekipa dotarła z różnych części Polski.
W czwartek o godzinie 12:00 ruszyliśmy z Lublina Profundalowym nurkowozem. Na miejsce dotarliśmy około 17:00.
Naszą bazą było gospodarstwo agroturystyczne Ani i Tadzia Słowikowskich, którzy prowadzą je już od około 30 lat. To właśnie tutaj przez kolejne dni jedliśmy, odpoczywaliśmy, ładowaliśmy butle i planowaliśmy następne nurkowania.

Czwartek – pierwsze nurkowanie na Hańczy
Po obiedzie i zakwaterowaniu nie traciliśmy czasu.
Pierwszy dzień wyjazdu zakończyliśmy nurkowaniem na Parkingu 1. Naszym celem była słynna ścianka, ta największa po prawej stronie.
Do wody weszliśmy wieczorem, około godziny 19:00. Nurkowanie trwało około godziny, a maksymalna głębokość wyniosła około 25 metrów.
Było to dobre rozpoczęcie wyjazdu – pierwsze rozpoznanie warunków, pierwsze wspólne zanurzenie i jednocześnie zapowiedź kolejnych, znacznie głębszych nurkowań.
Po powrocie na kwatery przyszedł czas na odpoczynek i przygotowanie butli na następny dzień.




Piątek – dłubanki na 40 metrach
Piątkowy poranek rozpoczęliśmy od solidnego śniadania. Na stole pojawiła się jajecznica z dodatkami, a godzinę później byliśmy już w drodze na Parking 1.
Dla większości ekipy była to pierwsza wizyta na Hańczy, dlatego jednym z głównych celów wyjazdu było zobaczenie słynnych dłubanek.
Zeszliśmy na około 40 metrów.
Nurkowanie przebiegło bardzo dobrze. Po wynurzeniu pojawiło się jednak tradycyjne pytanie:
Ile właściwie było tych dłubanek?
Na tej głębokości narkoza azotowa daje już o sobie znać, więc odpowiedzi potrafiły się nieco różnić.
Warunki tego dnia były bardzo dobre. Na powierzchni temperatura wynosiła około 21°C, termoklina zaczynała się na około 8 metrach, a poniżej temperatura spadała do około 5°C. Widoczność sięgała mniej więcej 10 metrów.
Zobacz relację video z naszego wyjazdu na Hańczę
Stańczyki – przerwa od nurkowania
Ponieważ większość naszej ekipy była na Hańczy pierwszy raz, między nurkowaniami postanowiliśmy zobaczyć również jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc w okolicy – mosty w Stańczykach.
Dwa monumentalne, pięcioprzęsłowe wiadukty nad doliną Błędzianki mają około 180 metrów długości i 36,5 metra wysokości. Powstały jako część dawnej linii kolejowej Gołdap–Żytkiejmy i do dziś są jedną z najbardziej charakterystycznych atrakcji Mazur Garbatych.
Dla nas była to krótka przerwa od nurkowania i okazja do zrobienia wspólnego zdjęcia.
Tym razem zwiedzaliśmy coś, co miało 36,5 metra wysokości, zamiast czegoś, co miało 40 metrów głębokości.




Potem wróciliśmy na Hańczę.
Drugie nurkowanie – ponownie 40 metrów
Po obiedzie i nabiciu butli ponownie ruszyliśmy na Parking 1.
Cel był prosty – dłubanki po raz drugi.
Kolejna czterdziestka została zaliczona, a wieczorem mogliśmy już w pełnym składzie usiąść razem przy stole.
Tego dnia cała 16-osobowa ekipa była już na miejscu.
Część osób zakończyła dzień przy kolacji, ale pięciu najbardziej wytrwałych nie miało jeszcze dość.
Ruszyli na nurkowanie nocne.




Sobota – Księżycówka i 45 metrów
Sobotnie śniadanie rozpoczęło się tradycyjnie o 8:00. Tym razem na stole pojawiły się naleśniki. Maciej zjadł chyba osiem sztuk.
O 9:00 ruszyliśmy na Parking 3.
Naszym głównym celem była Księżycówka – jedno z najbardziej charakterystycznych miejsc nurkowych Hańczy. To formacja o stromych ścianach, dużych głazach i specyficznym, surowym krajobrazie dna.
Tego dnia razem z Maćkiem i Piotrem realizowaliśmy nurkowanie związane z wcześniej zakończonym kursem Advanced Nitrox i Decompression Procedures.
Po wcześniejszym zakończeniu kursu na Piasecznie na 38 metrach chcieliśmy zrobić kolejny krok i zejść na 45 metrów.
Nurkowanie przebiegło zgodnie z planem.
W drodze powrotnej przeszliśmy na Nitrox 50, a po drodze mijaliśmy ogromne skupiska raków amerykańskich – gatunku inwazyjnego, który bardzo dobrze zadomowił się w Hańczy.
Nie tylko Księżycówka
Pozostała część ekipy ruszyła na poszukiwanie Księżycówki, ale tym razem nie wszystkim udało się do niej dotrzeć.
Hańcza szybko jednak wynagrodziła im poszukiwania.
Pojawiła się między innymi Skała Serowa, Żubr, maszyna rolnicza, platformy i inne podwodne atrakcje.
Jak się okazuje, Hańcza potrafi być całkiem niezłą wycieczką krajoznawczą – tyle że kilkanaście metrów pod powierzchnią.
Burza nad Hańczą
Po pierwszym sobotnim nurkowaniu pogoda się zmieniła.
Pojawił się deszcz, silny wiatr, burza i bardzo duże fale.
Na szczęście w tym momencie byliśmy już bezpieczni na kwaterze.
Warunki pogodowe pokazały jednak, jak szybko Hańcza potrafi zmienić swoje oblicze.
W tym samym czasie w innej części jeziora doszło do poważnego wypadku nurkowego, niezwiązanego z naszym wyjazdem. Ze względu na trudne warunki pogodowe akcja ratunkowa była dodatkowo utrudniona.
Nie będziemy rozwijać tego wątku w naszej relacji. Warto jednak wspomnieć o nim jako o przypomnieniu, że duże, głębokie i zimne jezioro wymaga respektowania warunków oraz rozsądnego planowania nurkowania.
Wreszcie cała ekipa trafia na Księżycówkę
Po około godzinie pogoda trochę się uspokoiła.
Wróciliśmy więc na Parking 3.
Tym razem plan był prosty – cała ekipa ma zobaczyć Księżycówkę.
Po około 10 minutach płynięcia na niewielkiej głębokości zmieniliśmy kierunek według kompasu i ruszyliśmy w stronę charakterystycznego cypla.
Na około 20 metrach dotarliśmy do jego końca.
Przy zatopionym pocisku zeszliśmy na ścianę i na około 25 metrach opłynęliśmy Księżycówkę od dołu.
Tym razem się udało.
Cała ekipa zobaczyła Księżycówkę.
Wieczorem ponownie kolacja, a później jeszcze cztery osoby ruszyły na nurkowanie nocne.
Niedziela – 50 metrów
Niedziela była ostatnim dniem wyjazdu.
Po śniadaniu ponownie ruszyliśmy na Parking 1.
Tym razem razem z Maćkiem planowaliśmy nurkowanie na 50 metrów w ramach kursu TDI Extended Range.
Za nami płynęli Piotr i Filip, którzy mieli uprawnienia do 45 metrów. Plan był prosty – oni zawracają na 45 metrach, a my schodzimy do 50.
Plan został zrealizowany.
50 metrów.
Była nawet chwila na przybicie piątki.
Ale podczas powrotu na 45 metrach pojawiła się sytuacja, która przypomniała nam, że głębokość to nie tylko liczba na komputerze.
Filip bardzo mocno odczuł narkozę azotową.
Sytuację udało się opanować, a po przejściu na Nitrox 50 i kilku oddechach Filip wrócił do pełnej orientacji.
Po wynurzeniu sam bardzo dokładnie opowiedział całej ekipie o swoich odczuciach.
To była cenna lekcja dla wszystkich.
45 metrów w zimnej polskiej wodzie to nie to samo co 45 metrów w ciepłym Morzu Czerwonym.
Ostatnie nurkowanie i powrót do domu
Po przerwie część ekipy zakończyła nurkowanie, a pozostali zrealizowali jeszcze ostatnie zejście.
Zespoły, które wcześniej nie widziały dłubanek, popłynęły właśnie tam.
Piotr i Filip wybrali natomiast spokojniejsze, płytsze nurkowanie na ścianie.
Wszyscy bezpiecznie wrócili na powierzchnię.
Potem został już tylko obiad, pakowanie sprzętu i pożegnanie z Anią i Tadziem.

16 osób, 4 dni i nawet 9 nurkowań
Tegoroczny wyjazd na Hańczę był kolejnym dowodem na to, że to jezioro można odwiedzać wiele razy i za każdym razem znaleźć coś nowego.
16 osób.
4 dni.
Nurkowania na 25, 40, 45 i 50 metrów.
Dłubanki.
Księżycówka.
Nurkowania nocne.
Stańczyki.
I nawet 9 nurkowań dla najbardziej wytrwałych.
Dziękujemy całej ekipie za świetną atmosferę, wspólne nurkowania i cztery dni spędzone razem:
Jula, Ania, Marzenka, Janusz, Karol, Marcin, Filip, Piotr, Julian, Adam, Kamil, Maciek, Robert, Leon, Adrian i Jacek.
Dziękujemy również Ani i Tadziowi Słowikowskim za gościnę.
Sierpniowa Hańcza staje się powoli tradycją Profundalu.
Termin kolejnego wyjazdu jest już ustalony.
Do zobaczenia na Hańczy za rok!
