Nurkowanie Jordania Aqaba to jedno z najbardziej zaskakujących doświadczeń nurkowych nad Morzem Czerwonym – połączenie wraków, raf, pustyni i historii w jednym wyjeździe.
Ile razy można być w Dahab?
Od dawna szukałem nowego, przystępnego cenowo kierunku nurkowego w regionie Morza Czerwonego. Jordania długo wydawała się trudno dostępna logistycznie. Izrael brałem pod uwagę, ale pod wodą dzieje się tam niewiele.
Przełomem okazały się bezpośrednie loty Wizzair z Warszawy do Aqaby. Dzięki temu nurkowanie w Jordanii stało się proste i realne – bez przesiadek, długich transferów i kombinowania.

Dlaczego Jordania?
O pięknych nurkowaniach w Jordanii usłyszałem pierwszy raz… w 2002 roku, od jordańskiego policjanta spotkanego podczas misji ONZ w Kosowie.
Po 21 latach zaproszenie zostało w końcu zrealizowane. Lepiej późno niż wcale.

Jordania (pełna nazwa: Haszymidzkie Królestwo Jordanii) – państwo położone w Azji, w regionie Bliskiego Wschodu, ze stolicą w Ammanie.
Graniczy z Izraelem (238 km), Palestyną (Zachodnim Brzegiem Jordanu; 97 km), Syrią (375 km), Irakiem (181 km) i Arabią Saudyjską (744 km). Łączna długość granic wynosi 1635 km. Jordania posiada ograniczony dostęp do morza Morza Czerwonego poprzez Zatokę Akaba. Długość wybrzeża morskiego wynosi 26 km. Jordania jest monarchią konstytucyjną. Obecnie panującym królem jest Abdullah II.
W Jordanii jest niewiele zasobów wodnych, zwłaszcza akwenów słodkowodnych. Ale kraj może pochwalić się 2 morzami jednocześnie: Czerwony i Martwym.
Dzień 1
Zbiórka w składzie Krzysztof Jeżyna, Grzegorz i Leon. Trzech instruktorów na rekonesansie nowego miejsca;-)

7 stycznia 2023 rano lecimy z Warszawy do Aqaby. Lotnisko jest bardzo kameralne , czyste, tylko dwa stanowiska odprawy. Odprawa sprawna i kulturalna. W hollu przed wyjsciem kupujemy kartę do internetu za 10 JOD (1 Jordański Dinar to 1 Euro +25% lub 6,20 zł). Wymieniamy też kilka Euro, ale kurs bardzo niekorzystny. Na zewnątrz kilka zielonych taksówek i jeden główny zarządzający. Nie ma negocjacji ceny i płacimy 15 JOD, aby dostać się do centrum miasta kilka kilometrów dalej.




Aqaba – miasto w południowo-zachodniej Jordanii, stolica muhafazy Akaba, nad Zatoką Akaba (Morze Czerwone), będące jedynym portem morskim kraju (jedynie 27 km linii brzegowej). Miasto ma port rybacki, lotnisko, połączenie drogowe i kolejowe z Ammanem oraz drogowe z Medyną (Arabia Saudyjska). Przez port wywozi się fosforyty, jest strefa wolnocłowa, przemysł chemiczny to gł. produkcja nawozów fosforowych. Znajduje się tutaj ośrodek sportów wodnych oraz akwarium morskie.
Meldujemy się w hotelu Cedar niedaleko bazy nurkowej i w centrum Aqaby. Hotel ma dobre opinie. Skromnie, czysto, miła obsługa. Śniadania z małym wyborem produktów, ale głodni nie chodziliśmy. Jedna uwaga – nasz pokój miał tylko małe okienko, a raczej lufcik ;-). Materace na łóżkach twarde.




Akaba jest jedynym portem morskim Jordanii. Miasto znalazło się w granicach Jordanii tylko dzięki wymianie z Arabią Saudyjską, która za kawałek pustyni oddała 10 kilometrów wybrzeża. Ciekawostka – można stąd dostrzec trzy inne kraje – Egipt, Arabię Saudyjską i Izrael.
Po szybkim rozpakowaniu (mieliśmy tylko bagaże podręczne) idziemy zobaczyć miasto. Zaczynamy od plaży która nie powala. Tylko miejscowi, plaża zaniedbana i wąska. Tu jednak jedna ważna rada: aby mieć święty spokój, Europejczyk powinien w Akabie korzystać z Plaży Południowej, położonej kilka kilometrów na południe od miasta, niedaleko granicy z Arabią Saudyjską. Nurkowania odbywają się z tej plaży.
Kontynnujemy spacer, wzdłuż jest deptak, którym dochodzimy do wielkiego placu z amfiteatrem i 120 metrowego masztu z powiewającą flagą Jordanii. Odbijając w tym miejscu w strone centrum, mijamy Fort Mameluków. Zamek może nie zwala z nóg, ale przynajmniej jest .



Dzień 2
Rano wizyta w bazie Coral Garden Diving Center. W Aqabie baz jest mnóstwo, jeszcze niewiele ekip z Polski tu nurkuje więc przy wyborze brałem pod uwagę opinie z google. Nie zawiodłem się. Baza profesjonalna, nowy sprzęt, dobra obsługa. Pod wodą ograniczało nas tylko zuzycie powietrza: Nasze lub Przewodnika 😉








Wypełniliśmy dokumentację, dobraliśmy sprzęt i zaczynamy od nurkowania z łodzi. Centrum dysponuje sprzętem firmy Mares- automaty Rover, jackety Rover, pianki 5mm, i do tego pas balastowy. Sugeruję zabrać własne kaptury. Ładujemy się do Mercedesa Vito, który zawozi nas do portu. Tu pakowanie na łódkę i wypływamy. Łódź w miarę nowa, bardzo czysta, dużo miejsca, podział na strefę mokrą i suchą. Kawa, herbata, woda a po nurkowaniach bardzo dobry posiłek z grilla. Po 30 minutach dopływamy na miejscówkę. Po drodze mamy zakaz robienia zdjęć po lewej stronie, gdzie znajduje się posiadłość Króla Jordanii. Żołnierze z łódek patrolowych dość dokładnie nas obserwowali i nie wiem jaka była by reakcja na fotki.




Nurkowanie 1 – Tristar – czas 53 minuty, głębokość 30 metrów
W Wikipedii wyczytałem, że Lockheed L-1011 TriStar mógł transportować nawet 325 osób, więc to naprawdę duży samolot. Zanurzenie w komfortowym składzie czterech instruktorów. Szybko opadamy na wrak. Temperatura wody wynosi 23°C, a widoczność około 10 metrów, co – jak na Morze Czerwone – jest raczej słabe.
Na tym wyjeździe podróżujemy tylko z bagażami podręcznymi, dlatego wypożyczamy sprzęt z bazy: pianki, jackety oraz pasy balastowe. Do samolotu dopływamy na głębokości 16 metrów. Wejście do wnętrza znajduje się niedaleko dziobu.
Najpierw kokpit, potem przedział pasażerski – mnóstwo zniszczonych siedzeń, przy czym te środkowe zostały usunięte. W tylnej części widzę wejście w dół do ładowni. Wpływamy do środka, mijamy trzy małe, ciasne pomieszczenia i docieramy do mechanizmu zwalniającego koła.
Wracamy tą samą drogą. W ostatnim pomieszczeniu kierujemy się w stronę światła – woda jest zmącona, a widoczność praktycznie zerowa. Wychodzimy ponownie na pokład pasażerski i przez środkowy silnik wypływamy na zewnątrz. Schodzimy jeszcze pod ogon samolotu, gdzie łapię 28 metrów. Następnie kierujemy się w stronę prawego skrzydła – do drzwi, przez środek, szybkie zdjęcie w kabinie i po 53 minutach kończymy nurkowanie.
Dla mnie było to coś innego i całkiem interesującego.



Nurkowanie 2 – Military Museum – czas 46 minuty, głębokość 22 metry
Po godzinnej przerwie, w trakcie której łódź zmieniła pozycję, ruszamy na kolejne nurkowanie. U wybrzeży Zatoki Akaba, na Morzu Czerwonym, można zwiedzić pierwsze na świecie podwodne muzeum wojskowe. Tworzy je 21 unikatowych obiektów.
Maszyny wojskowe ustawione są wzdłuż raf koralowych i imitują bojową formację taktyczną. Muzeum składa się m.in. z czołgów, karetki pogotowia, dźwigu wojskowego, transportera, artylerii przeciwlotniczej, dział oraz helikopterów. Osiem obiektów leży na głębokości 15–20 metrów, kolejne jedenaście na 20–28 metrach, a dwie maszyny umieszczone są na głębokości 5 metrów.
Wykonaliśmy ciekawe i nietypowe nurkowanie do 22 metrów. Miejscówka jest świetna – wszędzie maszyny, jedna oddalona od drugiej o około 10 metrów. Przy lepszej widoczności musi tu być prawdziwy kosmos 😉 My mieliśmy około 10 metrów widoczności, więc będąc przy jednym obiekcie, widzieliśmy już kolejny.
Dzień pierwszy uznajemy za bardzo udany. Świetne miejscówki, dobra łódź nurkowa, smaczny lunch na pokładzie, nowy sprzęt i profesjonalna baza.








Wieczorem spacer po Aqabie, bardzo czyste miasto , mili ludzie, dobre jedzenie.








Dzień 3
Dziś przemieszczamy się autem kilka kilometrów za Aqabę, na plażę Yamaniya Beach, na wprost której znajdują się dwie miejscówki dostępne z brzegu. Infrastruktura powierzchniowa jest przygotowana ciekawie i bardzo klimatycznie. Do dyspozycji są zadaszone wiaty z ławkami oraz toalety.

Rano spadł deszcz, nie jest ciepło, a my w piankach 5mm
Temperatura powietrza 16 stopni. Na szczęście woda ma 23 stopnie, więc po wejściu jest w ok.
Nurkowanie 3 – wrak Cedar Pride- czas 55 minut, 28 metrów
Płyniemy kanionem, a nasz przewodnik William wspaniale wyszukuje morskie stworzenia. Mijamy skorpeny, scorpion fish, mureny oraz miniaturowe ślimaki. Do wraku dopływamy od strony dziobu.
Wrak statku Cedar Pride jest jednym z najpopularniejszych i najsłynniejszych miejsc do nurkowania w Jordanii. Ten były libański frachtowiec został poważnie uszkodzony podczas pożaru w 1982 roku. Na prośbę króla Abdullaha niefortunny statek zatopiono około 150 metrów od brzegu, tworząc sztuczną rafę dla nurków.
Wrak opływamy dookoła. Po drodze mijamy orle gniazdo, ładownie, a w jednej z nich znajduje się poduszka powietrzna, gdzie wynurzamy się na pamiątkowe zdjęcie. Następnie mostek kapitański, kajuty, śruby napędowe i powrót.




Nurkowanie 4 – Japanese Garden, czas 72 minuty, głebokość 11 m
Jedno z piękniejszych miejsc rafowych w Zatoce Akaba. Nurkowanie rozpoczynamy skokiem z pomostu i od razu płyniemy w lewo. Już od początku widzimy mureny, skorpeny, stone fish, skrzydlice, błazenki i mnóstwo innych gatunków.
To idealne miejsce dla fotografów podwodnych. Znajdują się tu również kamienne posągi imitujące sztuczną rafę, która z pewnością będzie się dalej rozrastać w przyszłości. Ciekawe miejsce, które zauroczy wszystkich — wspaniałe dla początkujących i bardzo łatwe technicznie.
Było to długie i zimne nurkowanie, ale mimo braku wraku zdecydowanie było warto.








Po nurkowaniach wracamy do bazy. Zmieniamy hotel na lepszy, czyli Lacosta. Od początku chciałem w nim mieszkać, ale wcześniej nie było miejsc. Poprzedni Cedar jest dla nurka wystarczający, ale ujęły mnie śniadania w lacoście i Europejski standard




Dzień 4
Nurkowanie 5 – samolot Hercules C-130 – czas 57minut, głębokość 20 m
Nurkowanie odbywa się z brzegu. Samolot znajduje się około 50 metrów od linii brzegowej, na rekreacyjnej głębokości od 12 do 20 metrów. My dopłynęliśmy do niego od tyłu, canyonem po prawej stronie — tam można złapać nieco większą głębokość, a następnie wrócić w stronę samolotu.
Wrak jest rozczłonkowany przez sztormy i nie wygląda już tak spektakularnie jak w dniu zatopienia kilka lat temu. W tylnej części wpływamy do ładowni, następnie wracamy do kabiny pilotów. Tu krótka sesja fotograficzna i opływamy wrak dookoła.
Czy było warto? Oczywiście. To okazja, by zobaczyć coś innego, a jednocześnie idealny wrak dla początkujących — można tu bezpiecznie wykonać swoją pierwszą penetrację.




Nurkowanie 6 – tank M42 i seven sisters – czas 60 minut, głebokość 12m
M42 Duster to amerykańskie samobieżne działo przeciwlotnicze opracowane w latach 50. XX wieku. Zostało skonstruowane w 1950 roku na podwoziu lekkiego czołgu M41 Walker Bulldog. Na samonośnym nadwoziu umieszczono odkrytą wieżę z dwoma armatami M2A1.
Pojazd leży około 20 metrów od brzegu. Jest bardzo dobrze oświetlony, a maksymalna głębokość w tym miejscu wynosi 6 metrów. Od czołgu rozpoczynamy nurkowanie, a następnie kierujemy się w prawo w stronę miejsca zwanego Seven Sisters. Są to ładnie obrośnięte rafą pinakle, pełne ryb i życia.
To fajne, lajtowe nurkowanie, idealne na zakończenie naszej podwodnej przygody w Jordanii. Jeśli macie czas tylko na jedno nurkowanie, można odwiedzić czołg, a następnie popłynąć w lewo w stronę Herculesa. Miejscówki znajdują się w niewielkiej odległości od siebie i gazu spokojnie wystarczy.




Korzystając z tego, ze wyjazd był całkowicie bezalkoholowy a w hotelu była fajna siłownia wieczorem zrobiliśmy lekki trening obwodowy.
Posiłki
Podczas pobytu wystarczały nam dwa obfite posiłki: śniadanie w hotelu oraz porządna kolacja. Byliśmy w trzech restauracjach i zgodnie stwierdziliśmy, że numerem jeden jest Khubza & Seneya – polecana na forach o Jordanii i zajmująca 1. miejsce na TripAdvisorze.
Restauracja znajduje się na parterze hotelu Lacosta, więc z wyborem noclegu trafiliśmy idealnie. Bardzo smaczne posiłki, a ceny – jak na Jordanię – naprawdę przystępne. Za około 40 zł można zjeść solidny, dobry obiad.
Tuż obok, po sąsiedzku, znajduje się inna restauracja. Jedliśmy tam ostatniego dnia – również w porządku, jako odmiana. Próbowaliśmy też ryby w lokalnej knajpce, ale nie zachwyciła nas i szybko wróciliśmy do Khubza & Seneya.
Dzień 5
Petra
Petra – – ruiny miasta Nabatejczyków, którego rozkwit miał miejsce w czasach antycznych, III w. p.n.e. do I w. n.e. Petra była wtedy stolicą królestwa Nabatejczyków. Znajduje się w południowo-zachodniej Jordanii. Położona jest w skalnej dolinie, do której prowadzi jedna wąska droga wśród skał – wąwóz As-Sik. Petra słynie z licznych budowli wykutych w skałach.
7 lipca 2007 obiekt został ogłoszony jednym z siedmiu nowych cudów świata.
Do Petry wyjeżdżamy taksówką z Aqaby po śniadaniu. Tu ważna informacja dla płetwonurków – Petra leży około 900 metrów nad poziomem morza. Nieprzypadkowo nasz wczorajszy dzień nurkowy był „płytki”. Uwzględnijcie to w swoim planie.
Czas podróży to około 2 godziny. Taksówka kosztowała nas 70 JOD, bilety wstępu po 50 JOD od osoby. Po przejściu przez bramę wynajęliśmy przewodnika za 20 JOD i ruszyliśmy trasą znaną z filmu „Indiana Jones” – nie typową ścieżką przez wąwóz As-Sik do Skarbca, lecz górami.
Skarbiec zobaczyliśmy po około godzinie z góry – wyszły świetne zdjęcia. Wąwóz As-Sik zostawiliśmy na drogę powrotną. Przewodnik sprowadził nas na dół i tam rozpoczęliśmy już klasyczną trasę zwiedzania.
W okresie swojej świetności przez miasto, liczące około 40 tysięcy mieszkańców, przebiegała tylko jedna główna ulica – i właśnie nią przeszliśmy, kończąc trasę wysoko, po pokonaniu kilkuset (700?) schodów.
O zabytkach nie będę się tu rozpisywał. Napiszę krótko – robią ogromne wrażenie.
Droga powrotna zajęła nam mniej czasu, ale łącznie przeszliśmy około 18 kilometrów. Około 17:30 wróciliśmy do naszego taksówkarza, a w nocy – z powrotem do Aqaby.
Skarbiec, czyli najsłynniejsza budowla pełniła rolę Świątyni Graala w filmie „Indiana Jones i ostatnia krucjata”. Natomiast ruiny Petry stanowiły tło wydarzeń w słynnym kryminale „Randez-vous ze śmiercią” Agathy Christie.








Dzień 6 – Wadi Rum
Wadi Rum – Wadi Ramm (arab. وادي رم) – dolina leżąca wśród granitowych i zbudowanych z piaskowca skał. Region Wadi Rum jest jednym z najpopularniejszych regionów turystycznych w Jordanii, także wśród zagranicznych turystów. Typowa trasa turystyczna obejmuje kilkugodzinne lub całodniowe zwiedzanie samochodem z napędem na cztery koła głównych atrakcji turystycznych, lunch oraz wieczorną imprezę z noclegiem w jednym z licznych obozów Beduinów.
W 2011 roku obszar chroniony Wadi Rum został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO[10].
Obszar ten był często wykorzystywanym tłem w filmach. Filmowcy najchętniej korzystali z niego w ujęciach rozgrywających się na powierzchni Marsa[17].
Lawrence z Arabii – większość filmu David Lean nagrywał w 1962 na Wadi Rum[18].
Czerwona Planeta – Wadi Rum w tym filmie z 2000 roku przedstawiała powierzchnię Marsa[19].
Powiew pustyni – również w tym filmie z 1998 roku większość scen rozgrywała się na tej pustyni.
The Face – film BBC, wspinaczka na skały Rum, przedstawiająca pionierów Wadi Rum, Tony’ego Howarda i Di Taylora[16].
Transformers: Zemsta upadłych – reprezentowała pustynie egipskie[20].
The Frankincense Trail – sceny z pociągu i krajobrazy lotnicze[16].
Prometeusz – sceny z Planety Obcych[21].
Ostatnie dni na Marsie – ujęcia reprezentujące powierzchnię Marsa w filmie z roku 2013[22].
Marsjanin – film Ridleya Scotta z 2015, również tu Wadi Rum przedstawiała powierzchnię Marsa[21].
Theeb – w całości nakręcony na Wadi Rum[23].
Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie, obszar używany do niektórych scen jako Jedha
Do Wadi Rum pojechaliśmy o godz. 14:00, więc rano był jeszcze czas na siłownię
Na miejscu byliśmy około 15:30 i z taksówki przesiedliśmy się do pick-upa Toyota Hilux.
Miejscowy kierowca wjechał na teren pustyni i co kilka minut robił postój przy kolejnych górskich atrakcjach. Odwiedziliśmy też słynne „campy namiotowe” i zajrzeliśmy do środka. Powiem tak – wygląda to naprawdę nieźle i przy następnym wyjeździe chcę tu zostać na nocleg. Ładny wystrój, ogrzewanie, klimatyzacja, łazienka – jest klimat. Obok miejsce na ognisko i namioty z jedzeniem.
Przed zachodem słońca zaparkowaliśmy przy skałce z pięknym widokiem i pomogliśmy kierowcy rozpalić ognisko. Postawił czajniczek i po chwili piliśmy Beduin Chai.
Po 3–4 godzinach wróciliśmy. Nie planowaliśmy tej wycieczki przed wyjazdem, ale było warto.





Dzień 7
Rano opuszczamy hotel i z naszym zaprzyjaźnionym taksówkarzem udajemy sie na lotnisko. To już koniec.


Podsumowanie
Ten wyjazd był dokładnie tym, czego potrzebowaliśmy: dobrym nurkowaniem, ciekawymi miejscami i zwyczajnie dobrym towarzystwem. Jordania pozytywnie zaskoczyła – zarówno pod wodą, jak i na lądzie. To kierunek, do którego z pewnością warto wrócić.
Dziękuję Krzysztofowi (Jerzynie ze Szczecina) i Grzegorzowi za wspólny czas, rozmowy, nurkowania i luz, który zawsze towarzyszy takim wyjazdom. Nie był to nasz pierwszy wspólny wypad i wszystko wskazuje na to, że nie ostatni. W przyszłym roku – kolejny kierunek, ten sam termin.

Jordania zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Spodziewałem się warunków podobnych do egipskich, a było bardziej ekskluzywnie i „europejsko”. Jest wprawdzie drożej na miejscu, ale koszty biletów lotniczych są niższe. Sześć nurkowań w zupełności wystarczy – to bardzo fajne miejscówki, również dla początkujących, łatwe i przyjemne nurkowania. Do tego 2–3 dni zwiedzania i mamy gotowy przepis na świetny wyjazd. Myślę, że każdy będzie usatysfakcjonowany.
Osoby nienurkujące mogą w trakcie dni nurkowych pojechać nad Morze Martwe lub do Ammanu. Budżet takiego wyjazdu, łącznie z wyżywieniem, zamknął się u nas w okolicach 3500 zł, choć oczywiście ostateczna cena zależy głównie od kosztu biletów lotniczych (od 300 do 1800 zł).
Pod koniec lutego jadę do Jordanii ponownie, tym razem z grupą płetwonurków. W porównaniu do tego wyjazdu planuję drobną zmianę programu, tak aby możliwy był nocleg na pustyni. Idealny plan dla płetwonurka, według mnie, wygląda tak:
Dzień 1: przylot i bezpośredni przejazd na pustynię, zakwaterowanie w namiotach, zachód słońca, lekka integracja i nocleg.
Dzień 2: poranne zwiedzanie pustyni jeepami i przejazd do Aqaby.
Dni 3–5: nurkowanie.
Dzień 6: Petra.
Dzień 7: powrót.
Pozdrawiam, Leon (mam nadzieję, ze pomogłem w planowaniu podróży)
