Hemmoor i wrak m/s Jan Heweliusz – wyjątkowa wyprawa nurkowa z Profundal
5 dni, ponad 2500 kilometrów, 6-8 nurkowań, zalana kopalnia kredy Hemmoor i jeden z najbardziej znanych wraków Bałtyku – m/s Jan Heweliusz. Tak wyglądała tegoroczna wyprawa Profundal.
Hemmoor i Jan Heweliusz to dwa miejsca, które od lat znajdują się na liście marzeń wielu nurków. Podczas tegorocznej wyprawy Profundal postanowiliśmy połączyć oba nurkowiska w jeden wyjazd.
Dzięki temu w ciągu kilku dni mogliśmy zanurkować zarówno w krystalicznie czystej wodzie zalanej kopalni kredy, jak i na jednym z najbardziej znanych wraków Morza Bałtyckiego.
Powrót do Hemmoor
O samym Hemmoor napisaliśmy już obszerny artykuł, dlatego nie będę ponownie opisywał historii zalanej kopalni ani wszystkich atrakcji znajdujących się pod wodą.
Jeżeli jeszcze tam nie byłeś, zachęcam do przeczytania wcześniejszego wpisu, w którym znajdziesz historię tego miejsca, mapę nurkowiska oraz opis najciekawszych obiektów.
W pierwszym dniu wykonaliśmy 4 nurkowania, w drugim dniu przemieszczaliśmy się nad morze, ale Robert i Maciej postanowili rano wykonać jeszcze dwa nurkowania ! Odwiedziliśmy między innymi kruszarkę, zatopiony samolot, kuter, wieżę, las, ciężarówkę oraz inne charakterystyczne miejsca. Część uczestników zdecydowała się również na nurkowanie nocne. Nurkowania do 50 metrów.
Hemmoor po raz kolejny pokazał, dlaczego jest tak ceniony przez nurków z całej Europy. Doskonała przejrzystość wody (jednak kilka metrów słabsza niż jesienią), świetnie przygotowana infrastruktura i możliwość wykonania bardzo różnych nurkowań sprawiają, że nawet kolejne wizyty nie są nudne.
🧭 Warto wiedzieć
Widoczność w Hemmoor często przekracza 20 metrów, a w chłodniejszych miesiącach zdarza się, że jest jeszcze lepsza. To właśnie przejrzystość wody sprawia, że miejsce od lat znajduje się na liście najpopularniejszych europejskich nurkowisk śródlądowych.
500 kilometrów w stronę Bałtyku
Po zakończeniu nurkowań, w kolejnym dniu ruszyliśmy w kierunku portu w Dziwnowie, więc do przejechania 500 km i 6 godzin jazdy.
Po drodze zatrzymaliśmy się w Peenemünde na wyspie Uznam, gdzie znajduje się udostępniony do zwiedzania okręt podwodny.
Przy wejściu uwagę zwraca oznaczenie „U-461”, dlatego wielu odwiedzających bierze tę jednostkę za niemiecki U-Boot z czasów II wojny światowej. W rzeczywistości jest to radziecki okręt podwodny projektu 651 (w kodzie NATO: Juliett), zbudowany w latach 60. XX wieku.
Zwiedzanie robi ogromne wrażenie. Dopiero po wejściu do środka widać, ile wyposażenia udało się zmieścić w tej jednostce. Wąskie przejścia, instalacje i dziesiątki urządzeń robią naprawdę duże wrażenie.
To ciekawy przystanek przed dalszą drogą i dobry wstęp do tego, co czekało nas następnego dnia pod wodą.
Rejs
Po południu zameldowaliśmy się na pokładzie jednostki Espace.
Większość z nas nurkowała już z różnych łodzi, dlatego szybko zwracamy uwagę na organizację i rozwiązania ułatwiające życie nurkom. Espace zrobiła na wszystkich bardzo dobre wrażenie jako jednostka zaprojektowana od podstaw z myślą o nurkowaniu.
To 14-metrowy katamaran, który powstał z myślą o nurkowaniu oraz pracach podwodnych. Na pokładzie znajduje się dużo miejsca do przygotowania sprzętu, wygodne stanowiska dla nurków, dobrze wyposażona kuchnia oraz rozwiązania, które świadczą o tym, że jednostkę projektowali ludzie doskonale znający potrzeby nurków.
Na wyposażeniu znajduje się nie tylko winda nurkowa, ale również specjalistyczny sprzęt wykorzystywany podczas ekspedycji i prac poszukiwawczych. Espace wyposażona jest m.in. w sonar boczny, stanowisko do obsługi robota ROV oraz system trzech kotwic, który pozwala bardzo stabilnie ustawić jednostkę nad wrakiem. Takie rozwiązania docenią nie tylko nurkowie rekreacyjni, ale również zespoły prowadzące projekty badawcze i eksploracyjne.
Szczególnie spodobało nam się rozwiązanie ze sztywnym holem dla osób oczekujących na wejście na windę po zakończonym nurkowaniu. To prosty, ale bardzo praktyczny pomysł, który znacząco poprawia komfort i bezpieczeństwo podczas podejmowania nurków z wody.
Na pochwałę zasługuje również profesjonalna i bardzo pomocna załoga, która przez cały rejs dbała o bezpieczeństwo, porządek i sprawną organizację nurkowań.
Warto jednak wspomnieć również o części mieszkalnej. Miejsca noclegowe znajdują się w obu kadłubach katamaranu i rozmieszczone są w pomieszczeniach 3-, 3-, 2- i 2-osobowych. Nie są to klasyczne, zamykane kajuty, lecz przestrzenie sypialne zlokalizowane w kadłubach jednostki. Tu zacytuję słowa jednego uczestnika – „to nie kajuty tylko kanały dla gryzoni ” Oczywiście traktujcie je z poczuciem humoru.
Podczas naszego wyjazdu płynęliśmy w 11-osobowym składzie i zgodnie uznaliśmy, że przy takim obłożeniu przestrzeń mieszkalna staje się dość ograniczona. Do dyspozycji całej grupy pozostaje również jedna łazienka, co wymaga dobrej organizacji.
Naszym zdaniem optymalna liczba uczestników podczas kilkudniowego rejsu to około 8 nurków, co zapewnia większy komfort zarówno podczas odpoczynku, jak i korzystania z części mieszkalnej. Nie zmienia to jednak faktu, że pod względem organizacji nurkowań, wyposażenia oraz funkcjonalności pokładu Espace zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie i z przyjemnością popłyniemy nią ponownie.
🧭 Warto wiedzieć
Podczas nurkowań z łodzi najważniejsze są bezpieczeństwo i dobra organizacja. Stabilne ustawienie jednostki nad wrakiem, wygodna winda nurkowa, odpowiednia ilość miejsca do przygotowania sprzętu oraz sprawna załoga mają znacznie większy wpływ na komfort nurkowania niż luksusowe wyposażenie części mieszkalnej.
Nurkowanie na Heweliuszu
Nad wrak dopłynęliśmy wcześnie rano.
Po odprawie i przygotowaniu sprzętu rozpoczęliśmy pierwsze nurkowanie.
Jan Heweliusz od ponad trzydziestu lat spoczywa na dnie Bałtyku. Czas zrobił swoje. Kadłub jest mocno zniszczony, wiele pokładów zapadło się do środka, a większość konstrukcji pokrywają omułki i glony.
Mimo tego wrak nadal robi ogromne wrażenie.
Podczas dwóch nurkowań przepłynęliśmy przez centralną część ładowni, oglądaliśmy pozostałości przewożonych pojazdów, a następnie opłynęliśmy zewnętrzną część wraku, gdzie dobrze widoczna jest śruba napędowa oraz charakterystyczny ster pozostający wychylony na lewą burtę.
Dopiero z bliska można zrozumieć rozmiary tej jednostki.
🧭 Warto wiedzieć
Wrak m/s Jan Heweliusz ma ponad 120 metrów długości. Nawet dwa dobrze zaplanowane nurkowania pozwalają zobaczyć jedynie część tego, co skrywa.
Dlaczego warto robić takie wyjazdy ?
Patrząc wyłącznie na liczby, ktoś mógłby powiedzieć, że przejechanie ponad 2500 kilometrów dla kilku nurkowań nie ma większego sensu. My mamy na ten temat zupełnie inne zdanie.
Hemmoor i Jan Heweliusz to dwa zupełnie różne nurkowiska. Jedno zachwyca przejrzystością wody i doskonałą organizacją. Drugie historią, rozmiarem wraku i atmosferą nurkowania na otwartym morzu. To połączenie okazało się świetnym pomysłem. W ciągu kilku dni mogliśmy zanurkować w dwóch zupełnie różnych miejscach, które łączy jedno – oba pozostawiają ogromny niedosyt i chęć powrotu.
Dziękujemy całej ekipie za świetną atmosferę, wzajemną pomoc i zaufanie.
Do zobaczenia podczas kolejnych wypraw z Profundal!
Ekipa w składzie: Adam, Maciej, Robert, Piotr, Kamil, Adrian, Łukasz, Grzegorz, Artur, Jakub, Marcin.