Kurs płetwonurka na wyspie Gozo
W dniach 30.08 – 6.09.2018 roku nurkowaliśmy z Ulą i Olgą na Malcie, a dokładniej na wyspie Gozo, ale od początku:
Zaczęło się od telefonu, zapytania o kurs podstawowy płetwonurka. Dziewczyny stwierdziły, że nasze polskie zimne wody nie są dla nich interesujące. Na mojej stronie w miejscu gdzie jest opis kursu podstawowego przeczytały o możliwości odbycia całości kursu na wyspie Gozo, czyli w Morzy Śródziemnym.
Dla mnie sytuacja komfortowa, koniec sezonu letniego w bazie, w Jeziorze Piaseczno znam każdy kamień , odpocznę w cieplejszym klimacie, przyjemnie robiąc kurs w fajnym towarzystwie pięknych kobiet.
Spotykamy się jeszcze przed wyjazdem. W bazie Profundal mierzymy sprzęt, który zabieramy na Gozo.
Tradycyjnie lecę dwa dni wcześniej, aby dopilnować wszystkiego logistycznie. Jak zawsze korzystamy z usług Polskiej bazy nurkowej na Gozo : Family Diving.
W tej chwili nie widzę innej alternatywy, lata współpracy, czuję się tam jak u siebie. Właściciel i instruktor Jacek Chojnacki, instruktorzy Michał, Arek, Gosia w biurze, wszyscy profesjonalnie przygotowani do pracy, którą wykonują. Polecam !


Dzień 1
Po dwóch dniach przylatują Olga z Ulą. Po przylocie kontakt telefoniczny, taxi (autobus X1 już nie jeździł) , prom na Gozo i na przystani czekamy. Przejazd do apartamentu, i sen, podróż jest męcząca




Dzień 2
Późna pobudka, śniadanko, przy okazji piękny widok z tarasu, nasz apartament jest na odtatnim piętrze z widokiem na morze. Idziemy do bazy wypełnić dokumenty i przygotować sprzęt. Wsiadamy w Suzuki i we trójkę jedziemy do zatoki Xwejni Bay na dwa nurkowania. Idealne miejsce na pierwszy raz. Krystalicznie czysta woda o temperaturze 27 stopni. Pierwsze nurkowanie bardzo płytkie: 2 metry i uczymy się podstawowych ćwiczeń i bezpiecznego ich wykonywania. Czas około 90 minut. Przerwa na lunch w miejscowej knajpce i po dwóch godzinach ponownie zanurzamy się, powtórzenie ćwiczeń, tym razem nieco głębiej, bo na 3-4 metrach i dużo więcej pływania. Czas około godziny. Po nurkowaniach dla mnie informacja: zdolne, będzie lekko. Wracamy późno, Jacek zaczyna się martwić. Po powrocie do domu kursantki padły zmęczone…o godzinie 20.00












Dzień 3
Wstajemy dużo wcześniej, wypoczęci, w bazie jesteśmy na 9.00 i jest to stała godzina wyjazdów na miejscówki nurkowe. Tym razem w bazie tłoczno, kilkunastu nurków szykuje sprzęt. My czekamy bo dziś nurkujemy w zatoce przy bazie, jakieś 40 metrów od bazy, przechodzimy tylko przez deptak w sprzęcie




Miejscówka na początek kursu idealna. Teren obojkowany, zakaz wpływania łódek. Pod wodą głównie piasek, po bokach zatoki głazy, nadające klimat. Głębokość maksymalna w zatoce 4-5 metrów. Ćwiczenia standardowe kursowe, ale na drugim nurkowaniu wystąpił jeden problem: meduzy, zwane Jellyfish. Przed naszym zanurzeniem, kapiące się osoby wyszły z wody, ktoś został poparzony. Dzieci złowiły w siatkę dwie meduzy, w wodzie występowały one sporadycznie, jedna na kilkanaście metrów. W związku z tymi stworzeniami stres u kursantek zauważalny. Nowe doświadczenie: wypatrywanie i omijanie meduz





Wieczorkiem wykład i zwiedzanie Marsalform, spacer po deptaku i zasłużony sen.


Dzień 4
Dziś już jedziemy całą brygadą nurków do zatoki Hondoq. Osoby z certyfikatami mają zobaczyć dziś najlepsze miejscówki czyli Santa Marija Caves i wrak P-31. Obydwie przy wyspie Comino, na pozycje płyną łódką.
My wchodzimy na lewo od nabrzeża. Mnóstwo wielkich głazów. Nurkowałem tu pierwszy raz, spodziewałem się miejscówki typowo kursowej , bez atrakcji wizualnych. Infrastruktura podwodna na kurs podstawowy idealna, labirynty kamieni, pieknie. Złapaliśmy pierwsze w życiu 10 metrów. Ile stresu przy tym było. Olga pamietasz ?






